en
de
pl
Święta Wielkanocne u Jane

Tego dnia Jane miała pełne ręce roboty. Zamierzała zacząć piec ciasta, aby później częstować rodzinę swoimi wypiekami. Oczywiście, w planach były również jajeczka faszerowane pieczarkami, wędzone mięsko, sery oraz inne smaczne potrawy Wielkanocne. Dzień wydawał się być długi, jednak Jane wierzyła, że tylko dzięki odpowiedniemu zarządzaniu czasem, praca jest najefektywniejsza. Dlatego też już wcześniej skrupulatnie wszystko zaplanowała. Sporządzona lista zakupów leżała na stole i czekała na wycieczkę do sklepu po produkty potrzebne do rozpoczęcia wielkiego gotowania.

Czytaj więcej ...

Tego dnia Jane miała pełne ręce roboty. Zamierzała zacząć piec ciasta, aby później częstować rodzinę swoimi wypiekami. Oczywiście, w planach były również jajeczka faszerowane pieczarkami, wędzone mięsko, sery oraz inne smaczne potrawy Wielkanocne. Dzień wydawał się być długi, jednak Jane wierzyła, że tylko dzięki odpowiedniemu zarządzaniu czasem, praca jest najefektywniejsza. Dlatego też już wcześniej skrupulatnie wszystko zaplanowała. Sporządzona lista zakupów leżała na stole i czekała na wycieczkę do sklepu po produkty potrzebne do rozpoczęcia wielkiego gotowania.

Po powrocie do domu z zakupów, Jane stwierdziła ze zdziwieniem, że udało jej się idealnie pomieścić wszystkie produkty w lodówce, która, nie ukrywajmy, niemal pękała w szwach. Będzie dużo osób, więc wystarczy dla wszystkich – pomyślała Jane, uśmiechając się do siebie.

Co roku Jane obchodziła święta Wielkanocne wraz ze swoimi bliskimi. Rodzice mieszkali niecałą godzinę drogi od niej, jednak ciocia Elise przylatywała z samej Danii. Brat Jane, Albert, w święta przyjeżdżał ze swoją żoną, Grace, i dwoma niesfornymi bliźniakami, Leonem i Charliem. Jane żyła sama. Zajmowała ją przede wszystkim literatura angielska i śpiew w lokalnej grupie chóralnej, która działała przy miejscowym Domu Kultury. Kilka razy do roku, podczas różnego rodzaju uroczystości, miała okazję występować wraz z resztą członków grupy. Równie wielką miłością, co śpiew i książki, Jane darzyła gotowanie. Uwielbiała przyrządzać potrawy wywodzące się z różnych kuchni świata. Interesowały ją inne kultury, a pasja kulinarna pozwalała jej również na zgłębianie wiedzy na temat życia z różnych zakątków Ziemi.

Wśród ciast, które Jane planowała przyrządzić, były między innymi jabłecznik, sernik oraz makowiec. Tych tradycyjnych słodkości nie mogło zabraknąć na świątecznym stole, tak samo, jak Wielkanocnego żurku z jajkiem i białą kiełbasą.

Po całym dniu pełnym pracy, przyszedł czas na odpoczynek. Jane usiadła w swoim ulubionym fotelu przy drewnianym stole i zaczęła ozdabiać pisanki. Jej twarz była skupiona i jednocześnie pojawiał się na niej zrelaksowany wyraz. Jane uwielbiała malować pisanki, więc była to dla niej sama przyjemność – odpoczynek połączony z kreatywnym działaniem. Pisanki Jane nie były zwykłymi pisankami. Były to pięknie zdobione kraszanki, obok których trudno było przejść obojętnie. Te urokliwe jajeczka akcentowały Święta Wielkanocne, a rozproszone po całym domu, potęgowały klimat Świąt i zachęcały do ich intensywnego przeżywania.

Kolejny dzień wiązał się z poświęceniem pokarmu, dlatego Jane niedługo po przebudzeniu, ubraniu się i zjedzeniu śniadania, wybrała się wraz ze święconką w koszyczku do kościoła. W koszyku znajdował się chrzan, sól, ćwikła, baranek, babka, kiełbaska, pisanki oraz nieprzyozdobione jajko, którym domownicy mieli się dzielić podczas śniadania Wielkanocnego.

Po poświęceniu pokarmów Jane zaczęła gotowanie od pieczenia oraz wędzenia zamarynowanego kilka dni wcześniej mięska. Zapach wędzonki unosił się w domu i łaskotał nozdrza. Na przyrządzonym już wcześniej zakwasie, Jane postanowiła rozpocząć również pryrządzanie żurku na wywarze z mięska, oczywiście wędzonego.

Wielka Sobota minęła równie szybko i pracowicie, co Wielki Piątek. Nazajutrz rano miała zjechać się cała rodzinka na wspólne śniadanie Wielkanocne. Jane była rada, że już tydzień wcześniej zaczęła przygotowania do Świąt. Dzięki temu czuła, że wszystko było zrealizowane zgodnie z planem i dopięte na ostatni guzik. Teraz pozostawało już tylko udać się na zasłużony odpoczynek. Jak tylko Jane się położyła, zapadła w głęboki i spokojny sen, w którym śniło jej się, że pisanki podrywały ją do tańca i nie pozwalały usiąść ani na chwilę…

Zadzwonił budzik, a Jane obudziła się zdezorientowana. Już nie pamiętała, co jej się śniło, ale wiedziała, że były to sny zabawne i jednocześnie iracjonalne. Jej podświadomość podpowiadała jej najwyraźniej, że była przepracowana, ale na szczęście dwa nadchodzące dni były czasem ucztowania, radości i odpoczynku.

Gdy stół był już nakryty do śniadania Wielkanocnego, Jane ubrała żółtą sukienkę i upięła włosy w kok. Na nogach miała zgrabne balerinki. Prezentowała się bardzo elegancko. Ledwo zdążyła usiąść w fotelu, usłyszała dzwonek do drzwi i znajome krzyki. To bliźniaki, Leon i Charlie, walczyli ze sobą pod drzwiami jej domu, rozdzielani bezskutecznie przez brata Jane, Alberta. Dzieci kłóciły się, kto pierwszy z nich wręczy ukochanej cioci Jane czekoladę. Gdy Jane otworzyła drzwi, czekolada upadła prosto przed jej stopy ubrane w balerinki.

        - Witajcie – powiedziała Jane, śmiejąc się i podnosząc czekoladę. - Wejdźcie do środka.

      - Witaj, Jane – odparł Albert, ściskając swoją siostrę na przywitanie zaraz po przekroczeniu progu domu, po czym wskazał na zawiniątko w rękach swojej żony. - Grace upiekła murzynka.

        - Wspaniale, Grace! Podaj mi, proszę, ciasto, a ja wyłożę je na paterę – ucieszyła się Jane i również uścisnęła bratową na przywitanie, posyłając jej szeroki uśmiech.

         - Ciociu Jane, ciociu Jane! - przekrzykiwali się bliźniaki. - Mamy dla ciebie prezent! Czekoladę!

       - Dziękuję Wam, kochany urwisy! - zawołała Jane, przytulając swoich dwóch niesfornych bratanków, którzy mieli blond włosy po Grace, a czekoladowe oczy po ich tacie, Albercie.

         - Jest już ciocia Elise? - spytała Grace, patrząc na swoją szwagierkę.

Jane ledwo otworzyła usta, żeby odpowiedzieć, że przyjechali jako pierwsi, ale wyprzedził ją dźwięk dzwonka do drzwi.

         - O wilku mowa! - zaśmiała się Jane i otworzyła drzwi wejściowe.

Rudowłosa postać odziana w czarny płaszcz i wysokie buty weszła do domu. Ściągnęła duże, czarne okulary i odetchnęła teatralnie, mówiąc:

          - No, już dalej mieszkać nie mogłaś, Jane!

Wszyscy się roześmiali, ponieważ to właśnie ciocia Elise wyjechała z Basildonu, gdzie mieszkała Jane, aby rozpocząć nowe życie w Aarhus, w Danii.

Gdy już wszyscy się przywitali i zasiedli do Wielkanocnego śniadania, po podzieleniu się jajkiem, na stole pojawił się żurek, pieczywo, szyneczki, jajeczka oraz inne potrawy Wielkanocne. Na deser czekały pyszne ciasta...

Niedługo po śniadaniu cała rodzinka pojechała na wycieczkę do oddalonej o godzinę drogi samochodem miejscowości położonej nad morzem. Southend było spokojnym miejscem o nietuzinkowym klimacie, na który składały się pasy białych szeregówek nad samą wodą, a przed każdym z budynków mieszkańcy sadzili i pielęgnowali palmy. Z oddali unosił się brzęk wesołego miasteczka, w którym dzieci uwielbiały spędzać wolny czas. Oczywiście, bliźniaki nie byłyby sobą, gdyby po chwili spokoju i spaceru na plaży, nie zaczęły namawiać rodziców, aby pójść na jedną z karuzel. W końcu Albert i Grace, zmęczeni licznymi prośbami dzieci, zgodzili się, aby wybrać się w kierunku wesołego miasteczka. Ciocia Elise nie miała zbyt dużej ochoty, aby znosić gwar i krzyk ludzi zjeżdżających na kolejce górskiej, ale stwierdziła, że tym razem również się z nimi wybierze. Jane bardzo chętnie przystała na tą propozycję – sama miała ochotę wsiąść na jedną z wymyślnych miejscowych karuzel.

Dzień był pełen wrażeń i bliźniaki szybko zapadły w głęboki sen. Wszyscy spali w domu u Jane. Na szczęście nie było problemu z miejscem do spania, ponieważ w domu Jane były dwa pokoje dla gości oraz salon, nie licząc, oczywiście, sypialni samej Jane.

Lany poniedziałek był ulubionym dniem bliźniaków. Każdego roku chłopcy wymyślali coraz to sprytniejsze pułapki i zasadzki na domowników. Tym razem czyhali od wczesnego rana na ciocię Elise, która szła do łazienki na poranną toaletę. Ubrana w szlafrok, dreptała w różowych, włochatych kapciach, nucąc pod nosem jedną ze swoich ulubionych piosenek Spice Girls. Kobieta całkiem zapomniała, że właśnie rozpoczynał się dzień, którego w całym roku najbardziej nie znosiła...

Nagle przed jej ooczami wyskoczyły kolorowe, plastikowe pistolety na wodę, a strumienie trysnęły prosto w jej twarz. Przestraszona Elise wrzasnęła i odruchowo zasłoniła buzię dłońmi. Gdy wodna strzelanina ustała, ciocia Elise usłyszała głośny rechot małych skrzatów.

        - Leon! Charlie! Ja już Wam pokażę! – podniosła głos ciocia, patrząc z niezadowoleniem na bliźniaków i kiwając wskazującym palcem w ich stronę.

Po chwili sama się roześmiała, zabrała jednemu z nich pistolet i wyecelowała strumień wody w chłopców. Bliźniacy uciekli z krzykiem w stronę salonu, śmiejąc się jednocześnie i budząc swoich rodziców, którzy spali w pokoju gościnnym znajdującym się tuż obok.

Ostatecznie żaden z domowników nie miał na sobie suchej nitki, a zabawie, wrzaskom i śmiechom nie było końca. To było naprawdę wesołe rozpoczęcie dnia. Po południu przyszedł deszcz i cała rodzinka musiała zostać w domu, dlatego zdecydowali się na wspólną rozgrywkę w jedną z ich ulubionych gier planszowych. Z nieba rzęśiście padały ciężkie krople wody, jakby cały świat pamiętał o Lanym Poniedziałku...

Walentynki

2019-02-13
Walentynki
W końcu nadszedł długo wyczekiwany przez Ruperta dzień, zaplanowany już wcześniej z
najdrobniejszymi szczegółami. Z Elisabeth byli parą od kilku lat, a ich uczucie wraz z upływem
czasu z młodzieńczego zakochania przerodziło się w dojrzałą i namiętną miłość. Byli niczym jak
dwie połówki jabłka – patrzyli na życie w ten sam sposób, widzieli podobne perspektywy, a łącząca
ich więź zdawała się być nierozerwalna. Decyzję o oświadczynach Rupert podjął już pół roku
wcześniej, jednak postanowił, że poprosi Elisabeth o rękę w same Walentynki. Nie tylko dlatego, że
było to święto zakochanych i jedyny taki wyjątkowy dzień w roku, ale właśnie 14 lutego poznali się
przed laty w kawiarence. I właśnie w tym miejscu, na tle romantycznej kolacji miały odbyć się
oświadczyny. Zanim jednak przejdziemy do finału i dowiemy się, czy Elisabeth zgodziła się zostać
żoną Ruperta, wróćmy do gorączkowych przygotowań rudowłosego młodzieńca, który tak bardzo
ją kochał…
Czytaj więcej ...
W końcu nadszedł długo wyczekiwany przez Ruperta dzień, zaplanowany już wcześniej z
najdrobniejszymi szczegółami. Z Elisabeth byli parą od kilku lat, a ich uczucie wraz z upływem
czasu z młodzieńczego zakochania przerodziło się w dojrzałą i namiętną miłość. Byli niczym jak
dwie połówki jabłka – patrzyli na życie w ten sam sposób, widzieli podobne perspektywy, a łącząca
ich więź zdawała się być nierozerwalna. Decyzję o oświadczynach Rupert podjął już pół roku
wcześniej, jednak postanowił, że poprosi Elisabeth o rękę w same Walentynki. Nie tylko dlatego, że
było to święto zakochanych i jedyny taki wyjątkowy dzień w roku, ale właśnie 14 lutego poznali się
przed laty w kawiarence. I właśnie w tym miejscu, na tle romantycznej kolacji miały odbyć się
oświadczyny. Zanim jednak przejdziemy do finału i dowiemy się, czy Elisabeth zgodziła się zostać
żoną Ruperta, wróćmy do gorączkowych przygotowań rudowłosego młodzieńca, który tak bardzo
ją kochał…



Tego dnia wszystko musiało być jak najbliższe perfekcji! Rupert tak bardzo chciał, aby wszystko
przebiegło po jego myśli. Z samego rana wybrał się do jubilera, aby kupić zaręczynowy pierścionek
dla ukochanej – wybór padł na model ze złota, bogato zdobiony z jasnym oczkiem okalanym wokół
błyszczącymi, drobnymi diamencikami. Miał wielką nadzieję, że spodoba się on Elisabeth.
Uwielbiała biel i złoto, dlatego nasz bohater był przekonany, że wybrany pierścionek trafi w jej
gusta. Opakowany w kremowe pudełeczko wylądował w kieszeni Ruperta, kiedy ten wychodził już
z salonu jubilera.


Kwiaty – właśnie to była kolejna myśl, która pojawiła się w głowie Ruperta zaraz po wyborze
pierścionka zaręczynowego. Nasz bohater udał się do kwiaciarni, w której bogactwo różnorodnych
roślin i kwiatów wcale nie pomagało przy wyborze konkretnego prezentu dla ukochanej – Rupert
nie potrafił się zdecydować, które kwiaty wybrać. W końcu postawił na tulipany, ponieważ
pamiętał, jak Elisabeth wspominała, że je uwielbia. Dziewczyna była również miłośniczką róż, lecz
tym razem Rupert wybrał kwiaty, jakich jeszcze nigdy wcześniej od niego nie dostała. W końcu
miał być to wyjątkowy dzień, a więc i wyjątkowy prezent! Bukiet czerwonych tulipanów wyglądał
bardzo pięknie. Elisabeth będzie nie tylko zaskoczona, ale i zachwycona – pomyślał z dumą Rupert
i wyszedł z kwiaciarni, uśmiechając się z rozmarzeniem.







Część walentynkowego planu była już zrealizowana. Pozostała sama aranżacja kolacji, której
klimat miał być romantyczny i sentymentalny. A do tego, oczywiście, zaręczynowa kolacja miała
być smaczna! Zgodnie z ideą perfekcji, którą kierował się Rupert przy organizacji tego
wyjątkowego wieczoru, każdy szczegół, nawet ten na talerzu, miał być dopięty na ostatni guzik.
Dlatego właśnie Rupert wybrał czekoladowy tort z truskawkowym nadzieniem oraz śmietankowotruskawkowe
lody – były to, rzecz jasna, ulubione słodkości Elisabeth.





W kawiarence Rupert był przed czasem, aby sprawdzić, czy wszystko jest przygotowane po jego
myśli. Przyniósł również kupiony wcześniej bukiet czerwonych tulipanów. Kwiaty wsadził do
wazonu i przyjrzał się dokładnie całej zastawie stołu. Oprócz wymienionych wyżej słodkości, na
stoliku pojawiły się również apetycznie wyglądające truskawki podane w miseczkach. Wysokie
świece potęgowały dominujący wokół, romantyczny nastrój. Cała zastawa została utrzymana w
czerwieni – kolorze miłości i namiętności.



Zaczęło zmierzchać, a z oddali dobiegała muzyka grających świerszczy. Rupert w napięciu
wyglądał ukochanej. Nadeszła wyjątkowa chwila, tak długo przez niego wyczekiwana. Rudowłosy
młodzieniec rozglądał się za Elisabeth, jednocześnie gorączkując się w myślach. Oby powiedziała
tak; oby zgodziła się zostać moją żoną – takie oto szepty malowały się w jego głowie. Rupert
kochał Elisabeth całym swoim sercem i nie wyobrażał sobie bez niej życia. Chciał z nią spędzać
każdy dzień, każdą chwilę… Była jego całym światem.
Nagle wstał, poruszony. Zza rogu wyłoniła się blond czupryna Elisabeth. Lśniące włosy falowały z
każdym jej krokiem, to unosząc się do góry, to opadając i znów zaraz unosząc. Rupert nie potrafił
oderwać od niej wzroku – była taka piękna! Podeszła do niego, przytuliła i ucałowała go na
przywitanie, a słodka woń jej perfum, które tak uwielbiał, owinęła go wokół. Ten zapach kojarzył
mu się tylko z jego piękną Elisabeth.
Para zasiadła do stołu. Dziewczyna była zachwycona wystrojem, słodkościami na stole, klimatem –
całą aranżacją walentynkowej kolacji. Rupert cieszył się, widząc radość na twarzy swojej
ukochanej. Zarumieniona Elisabeth, będąc pod wielkim wrażeniem, zauważyła, że Rupert jest
trochę inny niż zazwyczaj. Mówił ze swobodą i lekkością, ale w jego postawie można było
odczytać jakąś nową emocję towarzyszącą rudowłosemu młodzieńcowi. Chłopak zauważył, że
dziewczyna mu się przygląda i poczuł, że właśnie nadszedł czas na wyjątkowy moment
walentynkowego wieczoru.
Z zapartym tchem uklęknął przed Elisabeth i trzymając w jednej ręce kwiaty, a w drugiej
pudełeczko z zaręczynowym pierścionkiem, spojrzał głęboko w oczy ukochanej. Zobaczył w nich
wzruszenie. Zaszklone oczy dziewczyny patrzyły na niego z wyrazem tak potężnej miłości, że
niewiarygodne było, jak taka mała istotka może mieścić w sobie tak wielkie uczucie! To były
sekundy, a zdawało się zakochanym, jakby czas rozciągnął się i zatrzymał w miejscu.
Rupert wziął głęboki wdech i, wciąż przenikając Elisabeth intensywnym, pełnym emocji
spojrzeniem, spytał, czy uczyni mu ten zaszczyt i zostanie jego żoną. Gdy tylko powiedział ostatnie
słowo, po policzkach dziewczyny spłynęły łzy, w których zebrało się to, czego nie sposób było
wyrazić słowami. Elisabeth wyszeptała ze wzruszeniem „tak” i rzuciła się na szyję ukochanemu.
Para utonęła w namiętnym pocałunku, to śmiejąc się i płacząc ze szczęścia na zmianę. Targani
silnymi emocjami, wiedzieli, że jest to najszczęśliwsza chwila w ich życiu…





Pełnego miłości i słodkości Dnia Walentynek życzy Miniza! <3
Święta Bożego Narodzenia - czas, gdzie refleksja przeplata się z tradycją
Już jest! Pierwsza gwiazdka pojawiła się na ciemnym niebie, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Charles, szykowanie ubrany w elegancki garnitur, odłożył na bok lekturę, która umilała mu czas,
gdy czekał na gości. Wstał z fotela i udał się do korytarza, aby otworzyć drzwi i przywitać swoich
bliskich. Schodząc po schodach, czuł przyjemne ciepło w sercu na myśl ujrzenia rodziny. Jubiler
nie widział swojej siostry i jej męża cały rok! Wigilia to był czas spędzany z najbliższymi, czas
pełen refleksji i tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie… Zacznijmy jednak od początku,
czyli od świątecznych przygotowań.

Czytaj więcej ...
Już jest! Pierwsza gwiazdka pojawiła się na ciemnym niebie, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Charles, szykowanie ubrany w elegancki garnitur, odłożył na bok lekturę, która umilała mu czas,
gdy czekał na gości. Wstał z fotela i udał się do korytarza, aby otworzyć drzwi i przywitać swoich
bliskich. Schodząc po schodach, czuł przyjemne ciepło w sercu na myśl ujrzenia rodziny. Jubiler
nie widział swojej siostry i jej męża cały rok! Wigilia to był czas spędzany z najbliższymi, czas
pełen refleksji i tradycji przekazywanej z pokolenia na pokolenie… Zacznijmy jednak od początku,
czyli od świątecznych przygotowań.



Dwanaście potraw wigilijnych

Dwunastu apostołów, dwanaście miesięcy w roku – właśnie to symbolizuje dwanaście wigilijnych
potraw na bożonarodzeniowym stole przykrytym białym obrusem. Pod obrusem znajdziemy sianko.
Na wigilijnym stole nie może zabraknąć świecy, będącej symbolem życia, nadziei i miłości.
Dodatkowe puste nakrycia to miejsce dla niespodziewanego wędrowca, którego należy wpuścić, bo
gość w Dom to Bóg w dom. Puste miejsce przy stole upamiętnia również osoby, które w przeszłości
zasiadały wspólnie z nami do wigilijnej kolacji, zanim odeszły. Teraz jedynie możemy poczuć ich
obecność, kiedy patrzą na nas z góry i obserwują podczas wieczerzy.



Świąteczne przygotowania
Jubiler Charles świąteczne przygotowania rozpoczął od porannych zakupów. Jak tylko się obudził,
zjadł śniadanie i wypił pyszną kawę, udał się do Cukierenki u Laouree. W cukierni półki prawie
uginały się pod bogactwem ciast i ciasteczek! Kolorowe słodkie wypieki przyciągały wzrok i
wzbudzały apetyt. Wnętrze urządzone było z klasą i urokliwym akcentem. Każdy klient miał ochotę
zostać w tym przytulnym miejscu na dłużej...









Po zakupach w Cukierence Laouree, Charles udał się do sklepiku ze świątecznymi ozdobami.
Wigilijny klimat miał gościć nie tylko na stole, ale świąteczne akcenty powinny wypełniać cały
dom. Przygotowania do świąt pozwalały na odprężenie się od biegu codzienności na rzecz
zwrócenia uwagi na detale – to właśnie w najdrobniejszych elementach życia tkwił klucz do
szczęścia i radości. Sklepik z bożonarodzeniowymi ozdobami był pięknie przystrojony i pełen
różnorodnych artkułów. Można było w nim znaleźć świąteczne girlandy, aniołki, bombki, pierniki,
mikołaje, kwiaty... Jubiler z radością rozkoszował się widokiem tych maleńkich elementów, które
za chwilę miały przyozdobić wnętrze jego kamienicy.











Bożonarodzeniowe dekoracje
Boże Narodzenie to czas pełen miłości oraz refleksji. W tym niezwykłym i jedynym takim dniu w
roku każdy element powinien głosić dobrą nowinę oraz akcentować obchodzone święto.
Bożonarodzeniowe dekoracje podkreślają w naszym domu świąteczną atmosferę, wprowadzając
przytulny i ciepły klimat do wnętrz.



W kamienicy jubilera Charlesa znajdziemy świąteczne stroiki na stół, girlandy na drzwiach i
oknach, pięknie ubraną choineczkę, będącą symbolem Chrystusa, jako źródła nieprzemijającego
życia, skarpety na prezenty, wiszące na kominku oraz gwiazdy betlejemskie. Wszystkie te drobne
elementy zdają się emanować ciepłem i miłością, wprowdzając świąteczny klimat. Akcentują magię
świąt, pogłębiając jej wyjątkowość poprzez udekorowanie przestrzeni, w której żyjemy.





Charles nie omieszkał przystroić kamienicy również z zewnątrz – świąteczna elewacja wyróżniała
się na tle pozostałych domków, a wszystkie jej drobne elementy zdawały się głosić dobrą nowinę o
narodzinach Pana. Bożonarodzeniowa girlanda wokół drzwi oraz wieniec z czerwoną kokardą
zachwycały swoim wykonaniem – jubiler poświęcił dużo czasu na ich dopracowanie - a czerwone
Porsche dopełniało swoją barwą bożonarodzeniowy klimat.



Świąteczne wypieki i wigilijne potrawy
Wśród tradycyjnych bożonarodzeniowych ciast znajdziemy m.in. piernik, makowiec oraz sernik.
Oczywiście, na stole mogą pojawić się również inne słodkości. Wigilia to czas postu, dlatego
zamiast mięsa podaje się ryby. Wśród dwunastu potraw znajdziemy: barszcz czerwony z uszkami,
pierogi z kapustą i grzybami, śledzie, karpia, kutię, kompot z suszu, kapustę wigilijną z grochem,
zupę grzybową, kluski z makiem, wymienione wcześniej słodkie wypieki oraz chleb – symbol
nowego życia i dobrobytu.







Bożonarodzeniowe prezenty
Gdy wszystkie potrawy były gotowe i pozostało czekać już tylko na pojawienie się pierwszej
gwiazdki na niebie, Charles zaczął pakować w kolorowy, świąteczny papier prezenty dla swoich
bliskich. Czuł radość w sercu, że może podarować im coś od siebie. W końcu, po całym roku
oczekiwania, nadeszła chwila wspólnego spotkania i świętowania.







Wieczerza Wigilijna
Wigilijna kolacja rozpoczyna się wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdki na niebie. Następnie
domownicy łamią się opłatkiem, składając sobie nawzajem życzenia na nadchodzący rok. Ten
wyjątkowy dzień wnosi miłość, dobro i ciepło rodzinne do serc domowników, zasiadających
wspólnie przy stole. Po podzieleniu się opłatkiem, członkowie rodziny rozpoczynają wieczerzę od
czerwonego barszczu z uszkami. Gdy kolacja dobiega końca, nadchodzi najbardziej oczekiwany
moment wieczoru przez najmłodszych – rozpakowywanie prezentów.



Każde Święta Bożego Narodzenia są wyjątkowe, a dla jubilera Charles'a te były równie szczególne.
Przygotowania pozwoliły mu na osobistą refleksję i zastanowienie się nad swoim życiem – dokąd
zmierza, co nim kieruje, jak się z tym czuje... Święta to czas, który daje możliwość odnalezienia w
sobie odpowiedzi na pytania, których w szybkim tempie codzienności nie słyszymy, a które są i
oczekują naszej uwagi. Te niezwykłe i jedyne takie chwile w roku jubiler spędził w rodzinnym
gronie z najbliższymi, dzieląc z nimi swoje troski i radości, budując nowe, wspólne wspomnienia,
które tworzą niewidzialną więź między jednym a drugim człowiekiem...

Wizyta w Hans-Peter Porsche TraumWerk w Anger, muzuem zabawek i makiet miniaturowych kolejek

Fragment świata w maleńkiej skali, w którym toczy się codzienne życie… Zmieniają się pory dnia, w miniaturowych wioskach wraz ze wschodem słońca pieją koguty, na błękicie nieba latają samoloty, a gdzieś w oddali słychać i widać fajerwerki…

Ten monumentalny świat zabawek Hans-Peter Porsche trzymał wcześniej w domu położnym niedaleko Salzburga - modele zajmowały całą piwnicę i poddaszę jego domu, dokładnie 450 kolekcjonerskich pudełek!

Relacja z wizyty w Hans-Peter Porsche TraumWerk w Anger, muzuem zabawek i makiet miniaturowych kolejek.

Czytaj więcej ...

Ziemia Salzburska urzeka mnie od zawsze, dlatego tego lata spędziłam razem z mężem kilka dni Austrii. Pogoda dopisywała z wyjątkiem jednego dnia, kiedy to w sobotę nas rozczarowała i trzeba było znaleźć jakąś alternatywę na spędzenie wolnego czasu. Tuż obok Salzburga, napotkaliśmy maleńką miejscowość o nazwie Anger, położoną w Niemczech. Przed nami dominował imponujący architekturą budynek w stylu nowoczesnym, w którym znajdowało się Hans-Peter Porsche TraumWerk. Moje serce skradło muzeum zabawek i makiety miniaturowych kolejek, które również się tam znajdowały.






 

Fragment świata w maleńkiej skali, w którym toczy się codzienne życie… Zmieniają się pory dnia, w miniaturowych wioskach wraz ze wschodem słońca pieją koguty, na błękicie nieba latają samoloty, a gdzieś w oddali słychać i widać fajerwerki…





Nie były to miniatury w skali 1:12, ale i tak robiły wielkie wrażenie! Maleństwa wykonane z najwyższą precyzją – podziwiam ludzi, którzy włożyli swoją energię i poświęcili czas na wykonanie miniaturek, które mogłam oglądać. Wszystkie miniatury są zbiorem z kolekcji, którą Hans-Peter Porsche postanowił pokazać światu i wraz z pomocą swojego syna otworzył muzuem. Ten monumentalny świat zabawek Hans-Peter Porsche trzymał wcześniej w domu położnym niedaleko Salzburga - modele zajmowały całą piwnicę i poddasze jego domu, dokładnie 450 kolekcjonerskich pudełek!





Dołożono wszelkich starań, aby minatury tętniły życiem, dlatego zwiedzający mogli oglądać ośnieżone góry i szosujących na stokach narciarzy, jak i jesienne, złociste alejki. Wystawy zaprojektował berliński architekt Volker Staab. Pierwsza część obejmuje samochody, samoloty, stacje kolejowe; druga - modele pociągów; w kolejnych częściach wystawy znajdziemy parowozy, okręty podwodne, statki i starsze samochody. 





Muzuem TraumWerk to miejsce, które serdecznie polecam wszystkim, bez względu na wiek. Bajeczna przystań dla dużych i małych oferuje szeroką gamę atrakcji, począwszy od muzeum zabawek, miniaturowych makiet kolejek, a skończywszy na muzeum Porsche. To idealna propozycja do spędzenia wspólnego czasu całą rodziną!



New article in the American Miniaturist - My CREATIVE SPACE July 2018 Issue 183
Interview with me - our story and work has been described in the latest issue of Americam Miniaturist.

July 2018 Issue 183
Article My CREATIVE SPACE
Page 42-43

www.americanminiaturist.com


Articles in 1zu12 Das Magazin Nr. 97  May/June/July 2018
Our miniature works in the latest magazine 1zu12 Das Magazin

Nr. 97  May/June/July 2018

Article 1zu12-Thema: Gartenbau, Hausbesuche - Wokulskis Traumhaus
In Miniza Dollhouses sind Pflanzen wichtiges Stilmittel

Page  12-16,

Article 1zu12-Thema: Gartenbau - Vitamin-Cocktail "frisch gepresst"
Fur Bill ist Gartnern Passion im Dienat am Kunden

Page 28-29

Article 1zu12 - Die Messe 2018 - description of the exhibitor
Page 54


Czytaj więcej ...
Our miniature works in the latest magazine 1zu12 Das Magazin

Nr. 97  May/June/July 2018

Article 1zu12-Thema: Gartenbau, Hausbesuche - Wokulskis Traumhaus
In Miniza Dollhouses sind Pflanzen wichtiges Stilmittel

Page  12-16,



More photos: http://minizadollhouseminiatures.com/houses/a-house-with-haberdashery-and-a-confectionery

Article 1zu12-Thema: Gartenbau - Vitamin-Cocktail "frisch gepresst"
Fur Bill ist Gartnern Passion im Dienat am Kunden

Page 28-29


More photos:
 http://minizadollhouseminiatures.com/houses/bill-and-his-market-stall


Article 1zu12 - Die Messe 2018 - description of the exhibitor
Page 54
Another article in the American Miniaturist - April 2018 Issue 180
Our miniature house - "A cottage with a garden, Emma's dream" has been described
in the latest issue of Americam Miniaturist

April 2018 Issue 180
Article Dollhouse Tour "A cottage with a garden" page 16-22


Czytaj więcej ...
Our miniature house - "A cottage with a garden, Emma's dream" has been described
in the latest issue of Americam Miniaturist

April 2018 Issue 180
Article Dollhouse Tour "A cottage with a garden" page 16-22

www.americanminiaturist.com






More photos: http://minizadollhouseminiatures.com/houses/a-cottage-with-the-garden
Our first article in the American Miniaturist - December 2017 Issue 176
Our miniature house - Parisian Cafe has been described in the latest issue of Americam Miniaturist

December 2017 Issue 176
Article Mini Tour "A delectable Parisian Cafe"
page 68-72


Czytaj więcej ...
Our miniature house - Parisian Cafe has been described in the latest issue of Americam Miniaturist
December 2017 Issue 176
Article Mini Tour "A delectable Parisian Cafe" page 68-72

www.americanminiaturist.com





More photos: http://minizadollhouseminiatures.com/houses/parisian-cafe
Pasja...

To coś, co po­maga nam uciec od codzien­ności prob­lemów. Coś, co poz­wa­la nam wyz­wo­lić z siebie emoc­je, stać się praw­dzi­wym sobą. 
Pas­ja jest czymś bar­dzo ważnym w życiu każde­go z nas. Naz­wać pasją można wszys­tko, co kocha­my ro­bić, w czym czu­jemy się nap­rawdę spełnieni...


 
Szczęśli­wy człowiek, który po­siada pasję...
Wszelkie treści zamieszczone na tej stronie internetowej (teksty, zdjęcia itp.) podlegają ochronie prawnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity z 2006 r., Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.).
Bez zgody autora zabronione jest m.in. powielanie treści, ich kopiowanie, przedruk, przechowywanie i przetwarzanie z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, zarówno w całości, jak i w części.
Etsy
Facebook
Pinterest
YouTube